Strony

czwartek, 25 czerwca 2015

Rozdział 3 -Widzieliście jego minę?!

*Leon
Właśnie idę do domu przez park. Lubię tędy chodzić. Mam z nim wiele wspomnień dobrych i złych.

- Dlaczego Violetta?
- Ymm... Chciałam się tobą zabawić. To tyle.
- Co? Jak to?
- Jeszcze mi się tu rozpłacz. Marzę o tym, wiesz?
- Jak mogłaś?! 

- Co ty na męski wypad dzisiaj o 19? Tak na poprawienie humoru. - zaproponował Federico.
- Spoko.

- Kocham cię Violetta.
- Ja ciebie też Leon.
- I zawsze będziemy razem.
- Zawsze.

- Nic ci się nie stało? - spytałem łapiąc Violettę.
- Nie. Dziękuję.
- Za co?
- Za to, że jesteś.

Do cholery dlaczego wszystko związane z tym parkiem kojarzy się z Violettą?! Wszystko!! Ta ławka obok kosza, to drzewo, wszystko!! Szkoda gadać.... ogółem ten dzień jest dosyć dziwny. Fede zerwał z Cami. Ta walka. Ten przytulas Lu i Fede. A jeszcze wcześniej Federico obronił Ludmiłę. Nie, on nie wciśnie mi kitu, że nic do Lu nie czuje. A poza tym.... przecież on mi nawet nic nie odpowiedział tylko zmienił temat. Ha! I tu go mam! Co, dla brato-przyjaciela nie powie? Bez przesady. Ta walka była nawet udana. Byłaby świetna, gdyby nie to, że Violka tam była. Zraniła mnie, bardzo mnie zraniła. Nigdy jej nie wybaczę. Choćby płakała i na kolanach błagała. Chociaż to pewnie ja będę prosić o szansę. Tak naprawdę to mi jej brakuje wcale nie byłoby żal. Przyznam, że nawet ładna jest.......... dzisiaj pogoda. Człowieku weź ty się nie okłamuj! Deszcz niedawno padał. Czego się nie wymyśli żeby zmienić temat. Nagle na kogoś wpadłem. Odwróciłem głowę, żeby zobaczyć kto to. LARA... Zaraz, zaraz... to miejsce... tu się przecież pierwszy raz.... całowałem z Violettą.... Jezu! No znowu!!
- Witaj Leon. - powiedziała. Jak oficjalnie. Boniu... Co ja jakimś premierem jestem, czy co? Nie lubię jak do mnie się tak mówi. Niepotrzebnie się wkurzyłem, wiem, ale NIE LUBIĘ jak tak się do mnie zwraca.
- Dzień dobry panno Laro Baroni. - powiedziałem jak najbardziej poważnym tonem głosu. Jak ona może to ja też.
- Zachorowałeś?
- Ależ to absurd. Czemuż panna o to pyta?
- Bo tak dziwnie mówisz.
- Sory, po prostu nie lubię jak ktoś mówi do mnie dawnymi słowami.
- Przepraszam. - uśmiechnęła się. Przyznam, że wygląda ślicznie. Tak uroczo. Uwielbiam jak ludzie się uśmiechają. Szczególnie jak dziewczyny się uśmiechają. Wtedy mają coś takiego... takiego niepowtarzalnego. Według mnie te 'dzióbki' są na zdjęciach zbędne. Wystarczy szczery uśmiech. Wtedy nic temu nie dorówna. Z zamyśleń wyrwał mnie głos Lary.
- Może gdzieś się kiedyś razem wybierzemy? - spytała. Ja nie mogłem nic powiedzieć, więc kiwnąłem głową na tak. Dopiero po chwili dodałem.
- Może w tym tygodniu.
- Cóż jest piątek.
- Jeszcze zdążymy. - powiedziałem podekscytowany.
- Ok. To do zobaczenia. - na pożegnanie dała mi buziaka w policzek, na co ja się zarumieniłem. Jeszcze kilka minut stałem w bezruchu odprowadzając Larę wzrokiem. Zakochany?? Nie, tylko zauroczony.... chyba.

*Violetta
W pokoju Diego stała, siedziała, kucała, leżała nie wiem... była tarantula!!! Ze strachu zaczęłam krzyczeć. Z pomieszczenia obok wychylił się mój chłopak.
- Co się tam dzieje? - powiedział ze złością. - O Violetta. Co tam?
- W twojej sypialni jest tarantula! - krzyknęłam.
- Spokojnie. Chodź przytulę... - powiedział z troską, a ja wykonałam polecenie. Jedyne co mnie zastanawiało, to czemu Diego wyszedł z sypialni swoich rodziców, w samych bokserkach.
- Obejrzymy coś? - zaproponowałam.
- Dobrze, wybierz coś z wypożyczalni. - szybko poszłam do salonu, gdzie znajdował się telewizor. Po minucie wiedziałam już co będziemy oglądać.
- Co wybrałaś? - spytał Diego wychodząc z kuchni. Na stoliku położył talerzyk z kanapkami, popcorn, chipsy, żelki i jakiś sok.
- My to mamy zjeść? - spytałam.
- Nie wiem jak ty, ale ja jestem głodny jak wilk.
- A kiedy nie. - pomyślałam.
- Mów co oglądamy.
- Niezgodną. (Polecam. Oglądaliśmy na nocowaniu w szkole. Zarąbisty film :D )
- Coś kojarzę. Chyba w kinach było niedawno.
- Nie wiem, może... Film dobry, a książka podobno jeszcze lepsza. - powiedziałam z uśmiechem.
- Dobra, nie gadajmy, tylko oglądajmy. - powiedział mój chłopak, a ją się w niego wtuliłam.

*Federico
Kiedy wszedłem do domu nikogo nie było. Rozejrzałem się po domu i nic. Żadnego śladu. Dopiero na lodówce zobaczyłem karteczkę z napisem

~ Nie będzie nas przez ok. 3 tygodnie, bo wyjeżdżamy na naszą 20 rocznicę ślubu. Opiekujcie się domem i karmcie psa! Leon ty podlewaj rośliny, a Fede niech rybki karmi. Pani Alonzo będzie przychodziła co 4 dni sprawdzać czy wszystko ok. Kochamy Benito i Helena ~

Benito i Helena to rodzice Leona. Racja Benito jest też moim ojcem, ale dla mnie nigdy nim nie był. Gdy mama zaszła w ciążę zostawił ją samą, uciekł. Później przesyłał alimenty. Mnie pierwszy raz zobaczył na żywo jak przyjechałem. Nie interesował się mną. Nigdy. Mama wiele nocy przez niego wypłakała. Kiedy miałem 9 lat znalazła sobie nowego faceta. Właściwie ja ją do tego zmusiłem. Nazywa się Leonardo. Mama jest z nim po dziś dzień i jest z nim szczęśliwa. Ją też go bardzo lubię i to jego uważam za mojego tatę. Kiedy skończyłem czytać zacząłem tańczyć taniec szczęścia, kiedy do domu wpadł Leon.
- Co ty odwalasz? - zapytał.
- Mamy wolną hatę na 3 tygodnie.
- Ej, to zwołujemy ludzi.
- Kogo?
- Może Ludmiłę, Larę, Maxiego, Naty i Brodweya?
- Spoko. Ja dzwonię po Lu, Naty i Maxiego, a ty po resztę. - wyjąłem telefon i zacząłem dzwonić. Ludmiła i Naty już. Teraz Maxi.

M. - Halo?
F. - Siema. Tu Federico. Wpadnij do nas dzisiaj na 18, co? Będzie Lu, Naty, Lara i Bro.
M. - Tylko, że mój kuzyn przyjechał i on jest trochę nie ogarnięty, a ja mam się nim zajmować.
F. - W jakim jest wieku?
M. - Tak jak my.
F. - To bierz go ze sobą i wbijajcie!
M. - Dobra. Na 18 będziemy.

- Maxi będzie z kuzynem! - krzyknęłem tak żeby Leon mnie usłyszał. Razem z moim przyrodnim bratem przyszykowaliśmy kilka filmów i dla każdego posłanie. Wpadliśmy na genialny pomysł, żeby rozłożyć materace i spać w jednym pomieszczeniu. Chłopaki i dziewczyny w tym samym pokoju. Oczywiście nie obok żeby się nie bały, że im coś zrobimy. Naszego planu nawet nie wcielaliśmy w życie, bo nie wiedzieliśmy jak zareagują inni. Wszyscy byli nawet 10 minut przed czasem.
- Coś do picia, jedzenia? - zapytał Leon.
- Soku. - powiedziała Naty.
- Dla mnie też! - wszyscy krzykneli w jednym momencie.
- Już idę robić - powiedziałem i poszedłem do kuchni. Kiedy otworzyłem lodówkę sam się sobie zdziwiłem. - LEON!!
- Czego? - rzekł, kiedy wszedł do pomieszczenia.
- Nie mamy nic do jedzenia. Wszystko zabrali ze sobą.
- Cholera!
- Coś się stało? - do kuchni weszły Lu i Naty.
- Tak, nie mamy nic do jedzenia. Rodzice nam wszystko zabrali.
- To słabo.
- Poczekacie z 30 min. na mnie i Federico? My pójdziemy na zakupy, bo rodzice nic nam nie zostawili.
- Nie. Idziemy z wami! - krzyknęła Lara.
- Jak chcecie to chodźcie. - powiedziałem.

***45 min. później***
Właśnie idziemy do kasy. Wzieliśmy wszystko co nam potrzeba, albo na co mamy ochotę. Kurcze są duże kolejki. Muszę coś wymyśleć.
- Lu chodź ze mną do kasy, ale tylko ty, bo plan nie wypali. Reszta niech czeka, aż was zawołam. Tylko bądźcie w pobliżu. - rozkazałem.
Ja i Ludmiła poszliśmy do kasy. Jak wcześniej wspominałem kolejki były ogromne. Zobaczyliśmy jakiegoś pana i szybko do niego poszliśmy.
- Dzień dobry, przepuścił by nas pan? - zapytałem i razem z Lu się uśmiechneliśmy. Nieświadomy niczego człowiek widząc, że mamy tylko 3 butelki Coca-Coli przepuścił nas.
- Chodźcie!!!! - krzyknąłem na cały sklep. Nikt nie wiedział o co chodzi oprócz moich nowych przyjaciół(?). Do kasy podeszli Leon, Brodwey, Maxi, Andres, Lara i Naty. Dziewczyny prowadziły dwa prawie pełne wózki. Ciekawe ile za to zapłacimy. Mina tego pana była tak głupia, że Andres postanowił mu zrobić zdjęcie. Wtedy jeszcze bardziej się wkurzył. Szybko zapłaciliśmy i wybiegliśmy ze sklepu.
- 219.78 ? WTF? - ledwo wymówił mój brat.
- Hahah! Ale akcja! Fede jesteś genialny!! - śmiała się Naty.
- Wiem!
- Dobra spadamy, bo ten facet nas dogoni! Hahahah! Widzieliście jego minę?! - Maxi nadal nie mógł się otrząsnąć.
- Tak. Dlatego zrobiłem mu zdjęcie. - powiedział Andres. Wszyscy wybuchneli śmiechem. Myślę, że w swoim towarzystwie czujemy się dobrze. Do tej pory ja i Leon kumplowaliśmy się tylko z Brodweyem i swojego czasu Violettą, trochę z Fran, Emily no i Cami. Dopiero po dzisiejszej akcji jakoś tak polubiłem Maxiego, Naty i Lu. A Leon chyba baardzo polubił Larę. Cały czas się na nią patrzy. Mam wrażenie, że wzrokowo ze sobą flirtują. Nie, no serio. Ja do Ludmiły czy coś czuję? Nie mamy lepszych tematów do rozmów tylko o tym?! Mam odpowiedzieć? No dobrze.... więc NIE..... Nie odpowiem na to pytanie. Będę uciekać i dobrze mi z tym. Nie powiem, bo szczerze sam nie wiem.To wszystko dzieje się zbyt szybko. Dopiero zerwałem z Cami. Nie chcę na razie się angażować w nowy związek. Nie teraz. Może kiedyś. Mogę powiedzieć tyle.... jest ok. W 15 minut doszliśmy do domu.
- Teraz się zapytam znów. Chcecie coś do jedzenia lub picia? - zapytał Leon, gdy byliśmy w naszym gniazdku. (xD)
- Zostaję przy soku. - zaśmiała się Natalia.
- Komuś jeszcze?
- Dla mnie. - znowu wszyscy na raz.
- Robi się.
- Oglądamy coś?
- Ok. Z tv czy....
- Na razie zobacz co w tv.- powiedziała Ludmiła. Posłusznie włączyłem telewizję i przeleciałem (tak wiem jak to brzmi... xD) wszystkie kanały. Nie było nic ciekawego.
- Czekaj! Oglądamy eurowizję? - zapytała Lara.
- Pewnie! Dawno się zaczęło? - powiedział Brodwey.
- Nie.
Siedzieliśmy sobie, zajadaliśmy smakołyki wcześniej przez nas kupione. Za specjalne to nie było. Piosenki jak piosenki. Zostawiłem ich tylko na chwilę samych, a oni zaczęli się śmiać. Wracając z kuchni z piciem zapytałem
- Z czego się tak ryjecie?
- Z występu.... - odpowiedział mi Brodwey.
- Czyjego?
- Polski! Śpiewają "We are Slavic"
- Piosenka jak piosenka... O co wam chodzi?
- Bo tam jak tłoczą masło i pokazują no 'kobiece piękności' - w tym momencie Brodwey nie wytrzymał i zaczął się znów śmiać.
- I Andres podbiegł do telewizora. Tak na nie patrzył jakby dziewczyny ładnej nigdy nie widział. - dodał Leon.
- I powiedział, że zdjęcie tej Cleo na tapetę sobie ustawi. - dokończyła Ludmiła.
- Ale piosenka nie jest zła. Ja na nią zagłosuje. - oznajmiłem. Jak postanowiłem tak też zrobiłem. Na końcu z niecierpliwością czekaliśmy na wyniki.
- 8 od nas dla Polski! - krzyknęła Lu. Rozczarowani, że ani my, ani żaden z naszych faworytów nie wygrał wyłączyliśmy telewizor.
- Co teraz robimy? - spytała Naty.
- Gramy w butelkę! - krzyknął Leon.
- Ok.
- Ja kręcę! - powiedział. Wszyscy usiedliśmy w kółku. Zakręcił i wypadło na mnie. Nie lubię pytań, więc wziąłem wyzwanie.
- Pocałuj Ludmiłę. Jeśli się nie zgodźcie wypadacie gry i przez całą dzielnicę biegniecie w samej bieliźnie 3 razy. - Zrobił to specjalnie! Nienawidzę go. - Feduś dalej! - niepewnie podeszłem do Lu. Ona wstała, żeby zrównać się ze mną, chociaż i tak jej sporo brakowało. Lekko się zchyliłem i ująłem usta Ludmiły w delikatnym pocałunku. Szczerze.... podobało mi się. Jak dla mnie moglibyśmy tak już zostać. Teraz jestem pewien, że mi się podoba. Może wcześniej mi się podobała tylko tego nie zauważałem? W końcu specjalnie dla niej dzisiaj śpiewałem "Te Creo".
~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tak o to rozdział 3 się prezentuje.
Wiem jest okropny!
Razem z Blancą Verdas (współautorką) doszłyśmy do wniosku, że ja będę pisać rozdziały, a ona OS. Oczywiście ona mi będzie pomagać, a ja jej.
Już kilka mamy w planach.
Pierwszy 45% napisany, drugi 90%, a trzeci nie wiem bo Blanca go sama pisze.
Ten pierwszy piszę ja i jest oparty na faktach! :]
I jest jedna sprawa jeszcze.....
Chodzi o to, że ja sierota usunęłam prolog. W kopiach roboczych jest, a na bloggerze go nie ma. :c
Mam go dodać czy nie, bo nie wiem?

Kochamy Was!! ♥

PS. Kto chce, żebym zajmowała miejsce niech napisze w komentarzu!

10 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Heeeej <3
      Po 1. Jasne že chce żebyś zajmowala mi miejsce!
      Po 2. Ahhh ten plan Federa...
      Po 3. Super wyzwanie!
      Po 4. Beso Fedemily *.* <3
      Po 5. Leo zakochany??
      Po 7. Zauwarzylas że nie ma 6?

      Po 8!!! Tak bardzo dziekuje Ci za miejsce <3. I to ja!?!!?!??! Ja!?!?!
      Ja UNO!?!?!!?!?!?
      UNO!!!!
      Dzieki Miska!!!!!!!
      Nawet nie wiesz jak bardzo <3
      Kocham mocno <3333
      Pragne! 4!
      Kooooooooooochaaaaaam <3333.*.* :***
      Julka

      Usuń
    2. Hahah! Nie ma za co dziękować! :D
      Ostatnio taka smutna byłaś że nie miałaś uno...
      Tak serio to nie zauważyłam :p
      Też kocham!! <3333

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. No i jak zwykle Julka przychidzi strasznie pozno -.- (w tej chwili robie face palma xD)
      Dzisiaj bedzie krotko bo pisze z tele taty i mam duzo zaleglosci. I wlasnie dlatego ni ma polskich znakow -.-
      No to Jol <3 (????) (Nie ma to jak sie witac w takiej chwili xD)
      Rizdzial jest Boski i Swietny <3 Cud, Miod, Malina i ogorki (???) XD <3333 c:
      BESOOOO FEDEMILI!!!!!!!!!!!!!!!!!! <33333333333333333333333
      AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!
      Dobra musze sie ogarnac xd Hahahaha plan Fede :') Wyzwanie ;3 Leon i te jego przemyslenia :') XD
      To ja lece ;** Powinnam jeszcze dzisiaj zaczac pisac next vo jutro chce dodac XD Ale nie wiem czy sie wyrobie :))))
      KOCHAM MOCNIUTKO *.* <33333

      Dzirkuje za miejsce <3
      Oczywiscue jesli moge prosic to ja tez bym chciala miec zajmowane miejsca <3

      Usuń
    2. Cud, miód, malina i ogórki!?? hahaha xD
      Leżę i nie wstaję! :D
      To ja dziękuje za tyle pozytywnych słów!
      Kocham!! <3333

      Usuń
  3. Uuuu fedemila *_*
    Andres..... Hahahahahahha blagam :'D
    Wiecej fedemili :*
    Rozdzial świetny!!
    Czekam na nexta!
    K C ❤❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Fedemilką się staram!
      Dziękuje! ❤
      Też kocham! ❤❤

      Usuń
  4. Jeju, jakie urocze *.* Coraz bardziej jestem zakochana w tym opowiadaniu

    OdpowiedzUsuń